sobota, 28 listopada 2015

24 ,,Warunek''


Heeeeeeeeeeeeeeeeeej :) miłego czytania! 






-Zawsze trenowałam z całych sił. Chciałam, żeby ojciec był ze mnie dumny. Mam nadzieję, że był. Wierzę, że robił wszystko dla mojego dobra. Chciał także, żeby mama była ze mnie dumna. Nieśmiały uśmiech pojawił się na jej twarzy. -Ciężko trenowałam, naprawdę...czasem nie dawałam rady. Bywało tak, że chciałam się poddać, ale nie mogłam...chciałam być silniejsza, silniejsza...robiłam to aby zauważył mnie...Naruto-kun.

-Hę? Spojrzał na nią zaskoczony. -Dla mnie? H-Hinata...Patrzył na nią. Oczy miał powiększone do maksymalnych rozmiarów.


-Chciałam być dla ciebie silniejsza, chciałam, żebyś mnie zauważył Naruto-kun. Ale na tą chwilę sama nie wiem czego chcę...

-Bądź silna Hinata! Nie poddawaj się! Krzyczała przez łzy Haruno. Robiła co w jej mocy aby zagoić rany kunoichi.

-Byłam dumna z siebie. Kontynuowała. -Robiłam to co chciał ojciec i w głębi serca wierzyłam, że będą efekty, że może nawet osiągnę sukces. Zakrztusiła się.

-Spokojnie Hinata. Powiedział Uchiha podpierając jej głowę. Patrzył jej w oczy z których powoli ubywało życie. Powoli stawały się jakby były za mgłą.

-Sasuke...Szepnęła. Dźwięki są tak daleko...! Moja krew jest wszędzie, staram się być twarda i trzymać się żeby nie płakać...Dlaczego? Dlaczego tak to ma się skończyć...? Przecież codziennie dawałam z siebie wszystko...robiłam wszystko co mogłam aby być silniejszą...ale dlaczego mimo to ja mam umrzeć?...dlaczego to życie jest takie niesprawiedliwe Sasuke?...dlaczego? Mój ból jest straszny w tej chwili, tak jakby ktoś wbił we mnie setki strzał...Sasuke, powiedz mojej małej siostrzyczce żeby się nie bała. Tacie żeby był twardy...Sasuke boję się...są to moje ostatnie chwile i czuję się naprawdę sama...chciałabym wam tyle powiedzieć, bardzo was kocham. Sasuke-kun...przyrzekam być Twoim aniołem stróżem...takim jakim Ty byłeś dla mnie przez moment.
Do widzenia wam.

-HINATA! HINATA! Krzyczał Sasuke potrząsając dziewczyną. Sakura zaniemówiła.


-Co ty kurwa robisz?! LECZ JĄ! Wrzeszczał Uchiha. Dziewczyna siedziała, głowę miała spuszczoną. Łzy spływały po jej policzkach. Sasuke nie mógł na to patrzeć. Widział, że Sakura jest bezradna, że nie może nic zrobić, że to bez sensu...

Spojrzał na blondyna. Klękał. Był wpatrzony w Hinate jak w obrazek. Także płakał. Wyglądał jakby jego dusza zniknęła. Jakby zostało samo ciało. Nic nie mówił...


-H-hej...Uchiha szepnął w stronę białookiej. Potrząsnął ją lekko za barki. Zero reakcji. Wpatrywał się w nią z niedowierzaniem. Przypomniał sobie jej słowa...zmienię Cię Sasuke-kun, tak jak Ty zmieniłeś mnie. Jego oczy rozszerzyły się do granic możliwości.

-Nie...nie...TO NIE MOŻLIWE!!! SŁYSZYSZ?! Wstawaj do cholery! Tak się to nie może skończyć!! Krzyczał w jej stronę. Miałaś mnie zmienić pamiętasz?!



******************************************


-Sasuke-kun? Odwróciła się w stronę z której słyszała głosy. -Co-co jest znowu grane...? Czuła jak łzy zbierają się w kącikach jej oczu. -T-to niemożliwe...Przyłożyła dłonie do ust...klękła z bezradności. -J-ja nie chcę...nie chcę jeszcze umierać...szlochała.

-Znowu się widzimy. Hinata powoli podniosła głowę. Spojrzała na rozpromienioną twarz samej siebie.

-Frassis?

-Oczywiście. Uśmiechnęła się ciepło. ;)


-Powiedz mi...dlaczego ja jestem taka słaba? Hinata spojrzała na nią. Miała oczy spuchnięte od płaczu.

-Nie jesteś kochana. Westchnęła.

-To dlaczego umarłam?! Dlaczego znowu przegrałam?! Wykrzyczała w jej stronę Hyuga. -Mimo, że tak się starałam...codziennie...życie jest takie niesprawiedliwe...Upadła z braku sił.

Frassis przyglądała się jej smutnymi oczami.

-A-aa...najgorsze jest to...że-że słyszę jego głos...jak mnie woła...błaga...a ja nie mogę nic zrobić...Płakała głośno. -Znowu ich zawiodłam...chciałam być silna...nie płakać przy nich...zresztą i tak nie miałam siły...


-Rozumiem. Chciałaś być silna do końca. Szepnęła Frassis.

-Yhm...Przytaknęła Hyuga.

Anioł wpatrywał się w nią. Po chwili zapytała:

-Chcesz wrócić prawda? Hinata spojrzała na nią zaskoczona.

-T-tak...a potrafisz to zrobić? Zapytała z nadzieją w głosie.

-Tak...ale to jest ryzykowne i jest pewien haczyk...


************************************************


-Oddycha...ODDYCHA! Krzyknęła Sakura.


-Co?! Krzyknęli równocześnie chłopcy. Sasuke podniósł głowę. Był oparty o niedalekie drzewo. Przed chwilą czuł uścisk w gardle. Jakby miał tam wielką kluchę. Nie mógł płakać. Łzy ugrzęzły mu w oczach. Czuł ogromny ból. Jak sprzed parunastu lat.

Naruto w mgnieniu oka pojawił się obok leżącej na ziemi Hinaty. Nie otwierała oczu, ale widać było, że jest przytomna. Jej klatka delikatnie podnosiła się. Oddychała. Płytko i wolno. Jakby odpoczywała.

-A-ale dlaczego...? Sakura nie kryła zdziwienia. Perełkowe oczy delikatnie otworzyły się.

-Hinata! Słyszysz mnie? Naruto pomachał jej ręką przed twarzą. Zarumieniła się delikatnie. -Wróciła. Skomentował to blondyn uśmiechając się czuło. Poczuł ulgę widząc jej wielkie, migoczące oczy.


Uchiha przyglądał się temu. Nie wiedział co powiedzieć. Jeszcze przed chwilą myślał, że zwariuje, a teraz? Ona leżała. Rumieniła się jak zawsze. Wpatrywała się w nich zaskoczona. Znowu z nimi była.

-Hinata nie wstawaj. Misja dobiegła końca. Wracamy do wioski. Naruto Cię poniesie. Mówiła stanowczo Sakura. Hinata nie próbowała protestować. Była strasznie zmęczona.

-Ale najpierw powiedz nam...jak? Jak udało ci się wrócić? Zapytał zaskoczony Uzumaki.

-J-ja...Usłyszeli cichy, zachrypnięty głos. Był inny niż normalnie. To samo oczy. Patrzyły na nich jakoś tak obojętnie. Były puste.

-Spotkałam Frassis...Spuściła wzrok.

-Frassis? Tego anioła, tak? Zapytała się Haruno. Hyuga przytaknęła.

-I-i co się stało?

-J-ja...


**************************************

Oczy wszystkich rozszerzyły się. Nie wiedzieli co powiedzieć. Wpatrywali się w Hinatę. Ona jednak wzrok miała cały czas spuszczony.

-Będzie dobrze. Pogłaskał ją po głowie blondyn. -A teraz w drogę. Rzucił i najdelikatniej jak mógł podniósł dziewczynę. Krwotok ustał. Pozostały tylko blizny. Frassis ją uzdrowiła.

Uchiha biegł blisko blondyna. Co jakiś czas kierował wzrok na kunoichi. Co się ze mną dzieję? Co we mnie wstąpiło...? Dlaczego tak cholernie się bałem...i ucieszyłem kiedy się obudziła...? Sasuke, co z tobą, co chłopie? 



Za chłopakami znajdowała się Sakura. Patrzyła na nich. W końcu jej wzrok stanął na brunecie. -Kim ty jesteś? Dlaczego tak na mnie krzyczałeś? Co cię łączy z Hinatą...? Nie mogę uwierzyć w to, że...że tak się o nią martwiłeś...Pociągnęła nosem. -O mnie nigdy się tak nie troszczyłeś...Mówiła sama do siebie. Aż głos jej drgał. Zacisnęła pięści.

Po jakimś czasie znaleźli się w wiosce.


**************************************


Parę godzin wcześniej...


-S-Sasuke-kun...gdzie masz zwoje? Spojrzała na niego przekręcając delikatnie głowę.

-Hm? Zostawiłem je w plecaku. Szlak...Zmarszczył brwi. -Chodź! Szarpnął Hinatę za rękę. Wyczuli wrogów. Byli otoczeni.

-Byakugan! Krzyknęła. -Ym...

-Co jest Hinata? Zawołał w jej stronę.

-Jesteśmy otoczeni...jest ich 6, nie...7.


-Cholera. Idź do Sakury, powiedz jej, że ma wziąć zwoje i uciekać. Ma je zanieść Gaarze.

-Hai. Po paru sekundach Hinata była w namiocie. -S-Sakura-chan!

-Hmm? Mruknęła ledwo przytomna.

-Weź plecak Sasuke-kun. W nim są zwoje. Kazał ci je zabrać do Gaary. Szeptała.

-Co? Otworzyła szeroko oczy podnosząc się przy okazji.

-Zostaliśmy otoczeni. Masz je zanieść. To rozkaz. Ton głosu Hyugi był stanowczy. W dodatku to ona była kapitanem. Sakura nie miała wyjścia.

-Niech będzie...Najszybciej jak mogła wybiegła z namiotu i zgrabnie biorąc plecak Uchihy udała się w stronę wioski piasku.

-Łapać ją! Krzyknął jeden z wrogich ninja.

-Ani mi się śni! Naruto stanął mu na drodze. -RASENGAN!


-Uważajcie na siebie! Zawołała w ich stronę różowowłosa. -Cholera...muszę szybko wrócić.

-Chidori! Wrogowie padali jeden po drugim. Ogólnie to szło im gładko. Ninja nie byli mistrzami w tym co robili, ale techniki mieli niezłe. Zwłaszcza jeden. Najwyższy z nich. Miał wysoki głos. Tlenione włosy, jedną połowę twarzy całą poparzoną. Wyglądał dość groźnie. Został jako jeden z ostatni do pokonania. Nie marnując czasu wyrzucił na nich dość sporą liczbę kunai. Hinata, która toczyła jeszcze walkę. W trakcie wykonywania jutsu nie zauważyła nadlatujących kunai.

-Hinata! Krzyknął blondyn.

W ostatniej chwili zdążyła się obronić. Niestety...jeden z nich delikatnie przeciął Hyudze policzek jak i wbił się jej w nogę, bark a także brzuch...
Po tym jeden cios Naruto powalił ninję.

-Hmm? Uchiha spojrzał na białooką. Cienka strużka krwi spływała jej po twarzy. Dostrzegł także inne rany. -N-nic Ci nie jest...? Głupie pytanie Sasuke xd

-Hę? A-a to? To nic takiego. Uśmiechnęła się. Po czym osunęła się w ramiona chłopaka.


-H-Hinata!

-Co się stało? Podbiegł zaskoczony blondyn.

-Zatruła się. HAHA. Powiedział mężczyzna leżący na ziemi.

-Coś ty powiedział?! Wylecz ją!

-Niestety... Uśmiechnął się. Nie ma na to lekarstwa. Plunął krwią. Hinate w tym czasie oblał zimny pot. Zaczęła głośno i nie rytmicznie oddychać i wyskoczył jej pokaźny rumieniec. Czuła się źle, bardzo źle. Trzymaj się Hinata...zaraz wróci Sakura-chan...Po dwóch godzinach Hinata leżała na kolanach Uchihy. Resztkami sił walczyła o życie.

-Co się stało?! Nagle usłyszeli głos zielonookiej.


-Sakura! Blondyn wstał. -Szybko, wylecz ją! Mówił drżącym głosem. Sakura zdziwiona jego reakcją zaczęła robić to o co prosił.

-Więc jak to się stało? Po krótkim streszczeniu chłopców, wszystko już wiedziała. -Nie wierzę...

-Co jest?! Powiedzieli równocześnie.

-Nie uleczę jej! Nie dam rady! Trzeba ją szybko zabrać do Tsunade-sama! Nagle usłyszeli...

-Zawsze trenowałam...(...)

wtorek, 24 listopada 2015

23 ,, Misja ''

Hej ;)

Nie wiem co robić ze swoim życiem...ostatnio przytłacza mnie pewna myśl :x
ale mimo to będę dalej pisać i sama w to nie wierzę, ale wiecie co mam?? 
WENE 8) 
pozdrawiam was i moi kochani zróbmy coś aby kuroineko wróciła hmm :/





Delikatne promienie słońca padały na bladą jak śnieg twarz chłopaka. Drażniły jego powieki. Odwrócił głowę na drugą stronę. Czarne jak węgiel oczy zaczęły powoli się otwierać. Leżał wciąż opierając głowę o rękę. Wciąż był w półśnie, dlatego postanowił wylegiwać się jeszcze jakiś czas, zresztą i tak nie miał nic do roboty, nie musiał wstawać, najlepiej to mógłby cały dzień przeleżeć w łóżku. Położył się na plecach. Spojrzał za okno. Pogoda była ładna. Chociaż wiało niemiłosiernie i co jakiś czas na niebie było widać ciemną wręcz czarną chmurę. Mimo to słonko nie dawało o sobie zapomnieć. Westchnął głośno. Cały czas w głowie miał wczoraj wypowiedziane słowa Hyugi. Zaskoczyły go, ale także zdenerwowały. Co ona sobie myśli? Uważa, że da radę zmienić mnie? MNIE?! Każdy próbował, Naruto także. A jeśli jemu się nie udało to nikomu się już nie uda! Zmarszczył brwi. Naprawdę chce mi się w ten sposób odwdzięczyć? Co to ma być? Prychnął. Jest wiele innych sposobów aby to zrobić. W ogóle dlaczego ona chce to zrobić?! Nie rozumiem jej ahh! Jest taką zagadką. Nie potrafię jej rozgryźć...wkurza mnie! Usiadł na łóżku z głową opartą o ręce.


Dlaczego ona się tak różni od reszty? WRÓĆ! Dlaczego mnie to w ogóle obchodzi?! Jakim cudem ona cały czas siedzi mi w głowie? Mam nadzieję, że to dlatego bo się za mną nie ugania...Podniósł wzrok. Co? Dlaczego poczułem dziwny ścisk w sercu? -Dlaczego? Zapytał sam siebie. Siedział tak jakiś czas po czym wstał i udał się do kuchni. Chciał się czymś zająć aby nie rozmyślać o rzeczach, które powinny być dla niego nieistotne. Wrócił do Konohy w celu zemsty, zabicia Itachiego, a nie myśleniem o jakiejś pannie.
Nalał do kubka kawy. Wziął łyka. Czuł jak gorąco ogarnia jego całe ciało. Tego mu było trzeba.


**********************************************


Usłyszała jak ktoś puka do drzwi. Już była w połowie drogi kiedy nagle wyprzedziła ją Hanabi.

-Hinata siadaj! Ja otworzę! Zawołała w jej stronę po czym energicznie otworzyła drzwi. Jej oczom ukazała się znana wszystkim sylwetka chłopaka. Niebieskie jak ocean tęczówki wpatrywały się w nią.

-Cześć Hanabi. Jest Hinata? Zapytał rozglądając się na przed pokoju jakby jej szukał.

-Hinata! Naruto-kun do ciebie! Aż drgnęła na te słowa. Naruto-kun?! A-ale co on tu robi? Przełknęła głośno ślinę.


-J-już idę. Zawołała. Jej twarz pokrył wyraźny rumieniec.

-Cześć Hinata! Chodź szybko, mamy razem misję. Powiedział wyszczerzając przy tym szereg białych zębów.

-M-misję?! Zawstydziła się jeszcze bardziej. W głębi serca miała nadzieję, że będą tylko sami nie chciała się jednak łudzić. -P-poczekaj minutkę. Po czym zniknęła za Hanabi. Patrzyli na sobie zdziwieni w ciszy.

-Ne Hanabi, powiedz mi...dlaczego Hinata jest taka dziwna? Patrzył się głupkowato. Hanabi spojrzała w miejsce gdzie pobiegła jej starsza siostra.

-Uwierz, że sama chciałabym to wiedzieć. Zmrużyła oczy.

Hinata szybko spakowała potrzebne rzeczy. Była cała roztrzęsiona oczywiście. Po paru krótkich minutach była z powrotem na dole. Ubrana w ulubione ciuchy, z tą samą od paru lat fryzurą ruszyła za chłopakiem. A! I z tym samym zachowaniem. Biegła za nim, nie odzywali się do siebie. Wciąż się rumieniła. Czuję, że jestem cała czerwona! Matko zaraz mi głowa wybuchnie! Ogarnij się kobieto! Krzyczała w myślach jednak na niewiele się to zdało. Po jakimś czasie znaleźli się przed gabinetem Hokage. Uzumaki grzecznie otworzył drzwi dziewczynie. Podziękowała rumieniąc się cały czas. Wchodząc do pokoju kage zobaczyła coś co ją zaskoczyło.


-Oh...Wymsknęło się jej.

-Witaj Sakura-chan! Uśmiechnął się najładniej jak potrafił w stronę różowowłosej ta jednak zlewając go skupiła całą swoją uwagę na Sasuke, który także znajdywał się w pomieszczeniu. Naruto widząc to zmierzył chłopaka wzrokiem. Uchiha nie pozostał dłużny.

-Na co się gapisz? Rzucił chłodno.

-Odczep się od Sakury-chan głąbie!

-Co żeś powiedział kretynie?!

-SPOKÓJ!!! Krzyknęła Hokage wyraźnie poddenerwowana całą tą sytuacją, a każdy wiedział, że legendarną Tsunade łatwo zdenerwować. Mało tego! Ona nawet nie próbuje się powstrzymywać.

-Właśnie Naruto! Uspokój się! Dodała zielonooka.

-Hę?! Sakura-chan co ty...Nie dokończył gdyż poczuł na sobie chęci mordu spojrzenie wielmożnej.

-Mam nadzieję, że już się uspokoiliście. Oparła brodę o ręce.

-No mów babciu, czekamy. Rzekł Naruto. Hinata słysząc to przełknęła ślinę z przerażenia myśląc, że Hokage zaraz rozsadzi ten budynek.

-Ty mały gówniarzu! Krzyknęła. Nie...wręcz wydarła się rozwalając jednym, potężnym ruchem biurko. Nikt tego nie skomentował i nie zamierzał.

-Jeszcze jedno jakieś słowo...Zagroziła. Na czole pulsowała jej pokaźnych rozmiarów żyła. Westchnęła. Oparła się o krzesło i kontynuowała.


-Wasza misja polega na dostarczeniu ważnych, ale to bardzo ważnych zwojów do wioski piasku.

-Do Gaary...Szepnął Naruto.

-Tak, do Kazekage. Pamiętajcie o tym. Nie jest już dzieciakiem tylko ważną osobistością. Przytaknęli. -Waszym kapitanem zostanie Hinata.

-J-ja..? Speszyła się kiedy oczy wszystkich w jednej chwili skierowały się na nią.

-Tak. Wydaję mi się, że jesteś najbardziej ogarnięta z tej bandy oszołomów.

-Ty...Zaczął Naruto, ale nie dokończył kiedy zobaczył przeszywające go na wskroś spojrzenie Tsunade.

-Kiedy wyruszamy Tsunade-sama? Zapytała Haruno.

-Od razu jak opuścicie ten budynek.

-Hai. Powiedzieli wszyscy równocześnie. Wielmożna wręczyła zwoje Sasuke gdyż uważała, że lepiej się nimi zaopiekuje niż Naruto. Przed wyjściem powiedziała im, że mają słuchać każdego rozkazu Hyugi. Wiedziała, że może być z tym problem, ale cóż mogła zrobić? Była zaraz za Uchihą, albo nawet obok niego jedną z rozsądniejszych osób w tym składzie. Tyle, że jemu nie ufała na tyle, żeby pozwolić mu objąć dowództwo. Odprowadziła ich wzrokiem. Przymknęła oczy i rozłożyła się wygodnie na krześle.


*********************************************

Byli już pod bramą Konohy, Wioski Liścia. Pogoda była cały czas taka sama jak rano. Silny wiatr rozwiewał wszystko wokół. Nie sprawiał on jednak żadnych problemów. Gorzej było między chłopakami, do nich także dochodziła Sakura. Cały czas się kłócili. Nie zwracali uwagę na Hinatę. Najpierw próbowała się odezwać, zwrócić na nich swoją uwagę, zwłaszcza blondyna. Po wielu próbach odpuściła i biegnąc za nimi, nie odzywała się do nikogo. Patrzyła w dół. Słuchała ich sprzeczek. Górowały tam kłótnie między Haruno a Naruto. Od czasu do czasu wtrącił się brunet, sprowokowany przez Uzumakiego. Jednak ani razu nie odezwał się do Sakury nawet słowem. Nie odpowiadał jej nawet kiedy chciała nawiązać z nim kontakt. Dlaczego? Zapytała samą siebie Hinata. Dlaczego taki jesteś? Wpiła w niego swoje spojrzenie.

-Na co się tak gapisz? Z zamyślenia wyrwał ją chłodny głos Uchihy.


-N-na nic...Spuściła wzrok odwracając szybko głowę. Spanikowała. Czuła jak delikatnie się rumieni. Została przyłapana! Mogła się zawstydzić, prawda? Patrzył na nią. Czuła jego spojrzenie na sobie. Uciekała wzrokiem. Źle się czuła kiedy była tak obserwowana. Wiedział o tym. Skupił na nią całą swoją uwagę, nie spuszczając z niej oczu. To była w pewien sposób tortura! O co ci chodzi?! Przestań! Nie patrz się tak! 

-P-przestań...Jąkała się dalej na niego nie patrząc. Czasem działał jej na nerwy. Nie rozumiała go. Wczoraj był inny, dzisiaj także jest inny. Przecież wczoraj powiedział, że się martwi! Był u mnie w pokoju z jakiegoś powodu! Widziała nawet jak się zakłopotał...a teraz?! Jest taki jak zawsze! Musi się to zmienić! Pomyślała.

-Z czym mam przestać? Momentalnie spojrzała na niego. Ich spojrzenia się spotkały. Czarne jak węgiel oczy patrzyły się na nią obojętnie. Przeszkadzało jej to.


-No-no...czuje jakbyś...Nie było dane jej dokończyć.

-Sasuke! Co ty tak rozbierasz Hinatę wzrokiem?!

-Hę? Przeniósł wzrok na blondyna. -Co ty pieprzysz ofermo?

-Co się tak gapisz na Hinate? Co?! Mimo chłodnej i stanowczej postawy Sasuke także dało się łatwo sprowokować. Albo inaczej. Naruto udawało się to z największą łatwością. Miał duży wpływ na bruneta. Uchiha ponownie zerknął na zaskoczoną Hinate. Jej oczy mieniły się. Była taka urocza. Sakura biegła obok słuchając zaskakującego pytania blondyna.

-Jest słodka. To patrzę. Odpowiedział ze stoickim spokojem.

-J-j-jaka jest??? Naruto się zarumienił. -Nie masz prawa tak mówić!


-S-Sasuke? Haruno nie kryła zdziwienia. Spojrzała na zakłopotaną białooką. Wiedziała, że nie ma pojęcia o czym gada Uchiha. Hinata czuła, że zaraz jej dusza opuści ciało, a serce wyskoczy z klatki uciekając jak najdalej, chowając się ze wstydu. Chyba zaraz się zapadnę pod ziemię! O CZYM ON GADA?! Naruto-kun nie słuchaj go! Od tego wszystkiego aż zakręciło się jej w głowie.

-No co? Odpowiedział prosto na ich reakcję.

Po czym zaczął ponownie się spierać z Uzumakim, który nie dopuszczał do siebie słów przyjaciela. Naskakiwał na niego non stop! Sasuke jednak nie zwracał na niego uwagi. Z daleka przyglądał się biegnącej przed nią dziewczynie. Uśmiechnął się na myśl, że postawił ją w takiej sytuacji. Śmieszyła go jej reakcja. Bawił go jej charakter. Jak człowiek może taki być? Taki nieśmiały, wstydliwy? Śmieszna jest. Pomyślał lekko się uśmiechając. Cały czas w głowie miał jej reakcję. Jej spojrzenie, które mówiło tak wiele...co się dzieje? gdzie ja jestem? Zaśmiał się pod nosem przypominając sobie jej wyraz twarzy. Wyglądała jakby zobaczyła Gaare, który tańczył balet. Taki szok ją ogarnął!


*******************************************

-Ano...W końcu po jakimś czasie. Dłuższym czasie...Hyuga zabrała głos. Przyjaciele spojrzeli na nią zgodnie. Zestresowało ją to. -E..y...czas na postój...Rysowała czubkiem buta coś w piasku. Była zawstydzona. Nie lubiła kiedy ktoś się na nią patrzył. Jeszcze bardziej nie lubiła być kapitanem. Nie była typem osoby, która wydaje rozkazy, po której myśli ma udać się misja.

-Eh...no dobrze! Uśmiechnął się Naruto i zaczął rozkładać namiot. Po chwili się z tym uporali.

-Dobra, ja idę kimać, dobranoc! Rzucił Uzumaki. Już wcześnie widać było po jego twarzy, że nie wyspał się ostatnio.

-Dobranoc. Machnęła mu Sakura po czym wyściskawszy Sasuke udała się do swojego namiotu.

-Hinata? A ty nie idziesz? Zapytała Haruno.

-Wiesz...nie chce mi się jeszcze spać, przyjdę zaraz. Uśmiechnęła się nieśmiało.

Dobrze. Odwzajemniła gest Haruno. -Tylko masz wrócić cała! Zawołała w jej stronę.


-Yhym. Przytaknęła. Wszystkiemu przyglądał się siedzący obok ogniska brunet. Odprowadził wzrokiem białooką. Po chwili zniknęła w lesie.


***********************************************

-Ehh...Westchnęła. Co wstąpiło dzisiaj w Naruto-kun? Zapytała samą siebie, ale nie potrafiła sobie tego wytłumaczyć. Siedziała na skale, nad jeziorem. Nogi zwisały jej wprost nad wodą. Przyglądała się swojemu odbiciu. Może...nie, NIE! TO NIEMOŻLIWE! Pokręciła przecząco głową. Tak energicznie, że zachwiała się całym ciałem i gdyby nie szybka reakcja chłopaka, wpadłaby do wody.

-Co ty robisz? Zapytał obojętnie.

-S-Sasuke-kun?! Krzyknęła zaskoczona. -Co ty tu robisz?! Nie kryła zdziwienia. Odsunęła się szybko od niego.

-Przechodziłem. Zmierzył ją wzrokiem. Księżyc odbijał się od jej perłowych tęczówek. Wpatrywał się w nie.


Zawstydziła się. ZNOWU. Znowu czuła jak oblewa ją rumieniec. Ale dlaczego? Przecież to nie był Naruto. Mimo to...jego spojrzenie było takie przenikliwe. Momentami puste. Przeważnie tajemnicze. Ciekawiło ją co się za nim kryje. Przerwała ciszę.

-S-Sasuke-kun...a gdzie masz zwoje?

niedziela, 22 listopada 2015

22 ,,Nic ciekawego''


Mam nadzieję, że wam się spodoba....MAM WIELKĄ NADZIEJĘ, ŻE KUROINEKO WRÓCI TAK JAK JA :CCC







Obudziła się w jasnym pomieszczeniu. Była ubrana w białą sukienkę. Ktoś mnie przebrał!? Pomyślała i zarumieniła się. Zrobiła parę kroków, rozglądnęła się po pomieszczeniu. Nikogo w nim nie było.

-Gdzie ja jestem? Zapytała samą siebie. -Skądś znam to miejsce.


-Witam znowu. Usłyszała melodyjny kobiecy głos. Odwróciła się i udała się w jego stronę.

-Gdzie jesteś?

-Tutaj. Hinata spojrzała w miejsce gdzie słyszała głos. Stała tam. Ta sylwetka. Ogarnęło ją dziwne uczucie. Była już tutaj.

-Co taka zaskoczona? Uśmiechnęła się postać przed nią.

-O-ohayo...co-co ja znowu tu robię? Umieram? Zapytała z obawą w głosie.

-Nic z tych rzeczy moja droga.

-Więc co jest grane? Zdziwiła się biało oka.

-No co? Nie możemy ze sobą porozmawiać?

-Hmm...? Spojrzała na nią zaskoczona.

-E-y-...pewnie, że możemy! Uśmiechnęła się lekko zakłopotana do tego śmiesznie machając rękami.

Po chwili jednak uspokoiła się i zapytała.

-Ne...ja naprawdę tak wyglądam??

-A co? Coś ci się nie podoba? Frassis spojrzała na swoją osobę przyglądając się sobie dokładnie. -Dobrze wyglądasz.

-Kurcze...myślałam, że jest trochę lepiej...


-Haha! Głuptas z ciebie! Zaśmiała się.


************************************************


Przyglądał się jej. Uśmiechała się. Wyglądało na to, że śni jej się coś miłego. Na jego twarzy także pojawił się uśmiech, spanikował on jednak kiedy zauważył, że kunoichi powoli otwiera oczy. Co robić?! Kręcąc głową w lewo i w prawo myślał nad ucieczką. Skończyło się na tym, że wpatrywali się w siebie.

-Cz-cześć...Powiedział zakłopotany.


-S-SASUKE-KUN?!

-Ciii...nie krzycz! Nikt nie może wiedzieć, że tu jestem!

Dziewczyna zarumieniła się.

-Jak tu wszedłeś?!


-Przez okno. Odpowiedział, a głowę skierowaną miał w drugą stronę.

-A mogę wiedzieć dlaczego?? Nie kryła zdziwienia, a chłopak chcąc ukryć rumieńce odwrócił się jeszcze bardziej.

-No wiesz...chciałem zobaczyć czy jesteś bezpieczna.

-HĘ? Dlaczego?

-Cholera Hinata...zadajesz ciężkie pytania.

-Baka. Założyła ręce na siebie i usiadła zakładając nogę na nogę.

Zerknął na nią. Była taka urocza, a jakże kusząca. Przełknął głośno ślinę. Nagle usłyszeli czyjeś głosy.

-Sasuke wyjdź! Spanikowała Hinata.

-Okno się zatrzasnęło! Siłował się z klamką.

-Już po nas...Nagle drzwi od pokoju dziewczyny się otworzyły. Stanęła na wprost gościa nie mając pojęcia co powiedzieć. Jak zacząć się tłumaczyć.

-Hinata? Co jest? Czemu jesteś taka wystraszona? Zapytał zaniepokojony Neji.

-E..ym...Panicznie zaczęła rozglądać się po swoim pokoju. Jednak nigdzie nie dostrzegła Uchihy.

Gdzie ty zniknąłeś?! Pajac! 

-Więc? Dowiem się o co chodzi? Zerknęła na Nejego, który stał z rękami założonymi na siebie opierając się o futrynę.



 -N-Neji-niisan. Ja po prostu miałam koszmar...tak, koszmar. Jeździła wzrokiem po całym pokoju. Chłopak dalej stał i przyglądał się jej w skupieniu. Nie przekonany jej wersją powiedział:

-Niech ci będzie. Śniadanie jest już na dole. Po czym poszedł zamykając za sobą drzwi.

-Uff...Upadła na łóżko. -Ledwo się udało.

-No, miałaś szczęście. Spod łóżka wyczołgał się Uchiha.

-Aaa! Podskoczyła. -Matko Sasuke! Nie strasz mnie tak!

-Jaka ty jesteś strachliwa. Zaśmiał się. Dziewczynę pokrył delikatny rumieniec. Zrobiła naburmuszoną minę i rzekła:

-Możesz już iść...

-Dziękuję pani za pozwolenie. Powiedział z ciepłym uśmiechem na twarzy po czym podszedł do okna.


Po chwili udało mu się je otworzyć. Dziewczyna odprowadziła go wzrokiem.

-To do zobaczenia straszku. Zmierzył ją wzrokiem przy czym zaśmiał się wywołując u Hinaty jeszcze większy rumieniec.

-Pff...Podeszła i zamknęła za nim okno.


**********************************************

W godzinach popołudniowych Hyuga udała się na spacer. Pogoda była piękna. Ptaki ćwierkały. Delikatne promienie słońca ogrzewały promienną twarz białookiej jak i resztę mieszkańców. Uśmiechnęła się na widok małych dzieci bawiących się w ninja. Szła z głową uniesioną w górze. Rozmyślała o wszystkim. Między innymi o dzisiejszym śnie. Ten sen...czy to oznacza, że mogę rozmawiać z Frassis kiedy tylko chcę? Czy to może być możliwe...? Szła i szła dalej myśląc i nie zważając na nic dookoła. I ten Sasuke dzisiaj...co on u mnie robił? Głupek jeden! Mało brakowało aby Neji nas przyłapał! Co on sobie myśli?! Jeszcze zero wyjaśnienia! -Ciekawe co teraz robi? Zapytała samą siebie.

-Kto? Usłyszała znajomy głos. Odwróciła się powoli i ujrzała za sobą Naruto i Sakure.

-O-Ohayo...Naruto-kun, Sakura-chan...Uśmiechnęła się delikatnie.


-O kim mówiłaś? Zapytał Naruto. Widać było, że go to zaciekawiło.

-Aaa...Kłopotała się Hinata. -M-miałam na myśli Nejego...tak Nejego. Tłumaczyła się nie przekonująco. Przyjaciele stali wpatrzeni w nią.

-Dooobra. Ne, Hinata, a nie chciałabyś się z nami udać na miasto?

-Pewnie, czemu nie. Uśmiechnęła się.

-To w drogę! Krzyknął Uzumaki.

-A po-po co właściwie chcecie tam iść? Zapytała niepewnie.

-Przede wszystkim po broń. Odpowiedziała Haruno.

Co się dzieję? Dlaczego ja wciąż jestem taka nieśmiała? Tylko przy Sasuke-kun czuję się pewniej...czuję się odważna...nie potrafię się przełamać przy innych...jak to zmienić? Sasuke pomóż mi...Z zamyślenia wyrwał ją głos blondyna.

-Hinata! A ty znowu nam odpłynęłaś! Co z tobą? Popatrzył na nią głupkowato.

-T-to nic...Zarumieniła się ze wstydu.

-Naruto zostaw ją! Wtrąciła się Sakura.

-Hę? Ale ja nic nie zrobiłem!

-Czepiasz się wszystkiego!

-Ale ja tylko zapytałem!

-Prze-przestańcie. Hinata próbowała ich uspokoić. Jednak na nic się to nie zdało.

-Nie masz racji Sakura-chan!

-Co? Ja nie mam racji? JA?!

-S-Sakura-chan...p-proszę...t-tylko nie to! Naruto zaczął się wycofywać.

-A masz głąbie! Z impetem uderzyła w chłopaka, który odleciał kilkanaście metrów dalej.


-S-Sakura-chan! N-nie uderzyłaś go za mocno?

-E tam. Przeżyję. Spojrzała na niego i ruszyła w dalsza drogę.

-Nie idziesz? Zerknęła na Hyugę.

-N-Naruto-kun...Spoglądała na leżącego na ziemi blondyna. -Idę-idę! Rzuciła i podbiegła do koleżanki. Po chwili ciszy powiedziała:

-Mimo wszystko widać, że wam na sobie zależy. Uśmiechnęła się chociaż w oczach było widać smutek.

-T-tak! Zarumieniła się Sakura. -Ponieważ jesteśmy w jednej drużynie. Dodała drapiąc się po głowię. -Ale jedyną osobą za którą wskoczyłabym w ogień jest Sasuke-kun! Pisnęła, a jej oczy nabrały blasku. Hinata skomentowała to uśmiechem.

********************************************

Po skończonych zakupach Hyuga udała się w stronę swojego domu. Wracając mijała posiadłość Uchihy. -Ciekawe czy jest w domu? Zapytała samą siebie.

-Nie, nie ma mnie. Znikąd zza Hinaty wyrósł Sasuke.

-AAAA! Krzyknęła odskakując. -C-co ty tu robisz?!

-Wracałem właśnie do domu.

-Nie strasz mnie już tak. Odetchnęła.

-Postaram się, ale niczego nie obiecuję. Uśmiechnął się. Coraz częściej mu się to zdarzało. Biało oka to zauważyła.

-Ostatnio coś często się uśmiechasz. Spojrzała na niego przenikliwie.

-C-co? Natychmiastowo odwrócił wzrok.

-Pasuje ci uśmiech! Wyglądasz uroczo! Zaśmiała się.

-Pff...

-No nie wstydź się. Nie musisz cały czas udawać zimnego, bez serca faceta. Mimo, że znam cię nie długo, wiem, że taki nie jesteś Sasuke-kun. Spojrzał na nią zaskoczony. Zobaczył, że patrzy wszędzie tylko nie na niego. -Wiesz...długo nad tym myślałam...i...nie wiem jak, ale dzięki tobie chcę się otworzyć na ludzi. Zmienić się. Nie wiem jak to zrobiłeś. Pewnie sam tego nie wiesz...ale dziękuję. I chcę ci się odwdzięczyć. Chcę żebyś ty także się zmienił. Także się otworzył na innych. Powiedziała entuzjastycznie.

-Nie uda ci się. Powiedział chłodno. Włożył ręce do kieszeni i ruszył w stronę domu.


-Warto spróbować. Szepnęła, ale na tyle głośno, aby ją usłyszał.

-To próbuj. Uśmiechnął się. Nie słyszała go jednak. Zostawił ją samą zamykając drzwi.

-Uda mi się. Powiedziała sama do siebie i poszła w swoją stronę.


*********************************************************


Siedział na dachu swojego domu. Myślami był przy słowach, które jakiś czas wcześniej wypowiedziała biało oka. Już jakiś czas temu młoda kunoichi zaintrygowała go. Interesowała go jej osobowość. Była inna niż reszta dziewczyn. Kiedy ją poznał to śmieszyła go jej nieśmiałość i uległość więc ucieszył się kiedy powiedziała, że dzięki niemu chce się zmienić. Ale dlaczego ona to robi? Czemu przeze mnie? Jest śmieszna...lubię ją. Ma to coś. CHWILA SASUKE CO TY GADASZ?? Wyluzuj się! Ehh...ciekawe czy uda jej się mnie zmienić? Zaśmiał się. -Zobaczymy. Szepnął.



sobota, 21 listopada 2015

21 ,,Po wszystkim ''


Ciii...nic nie piszcie...ważne, że wróciłam xDD
kocham was i przepraszam nie ma sensu pisać nic więcej xd 









Powoli otworzyła swoje ogromne, perłowe oczy.


Obraz miała rozmazany jednak po chwili stał się wyraźny. Zauważyła, że w kącie, na krześle, siedzi Sasuke. Głowę miał opuszczoną, a ręce założone na siebie. Najwidoczniej spał. Słyszała także znajome głosy zza drzwi. Czuła się dobrze więc postanowiła udać się do reszty przyjaciół. Wstając poczuła przeszywający ból w głowie. Złapała się za nią energicznie mówiąc:

-Ajć! Co za ból! Na twarzy Hinaty wymalował się grymas.

-Nie ruszaj się. Usłyszała spokojny męski głos. Otworzyła oczy.

-S-Sasuke-kun? Zerknęła na niego.

-Ale wszystko już w porządku. Uśmiechnęła się promiennie i usiadła na brzegu łóżka.

-Taa..właśnie widziałem. Masz leżeć i odpoczywać, stoczyłaś ciężką walkę. Uśmiechnął się znacząco i wstał z krzesła.



-Hmm...to coś nowego, że mnie chwalisz. Powiedziała zaskoczona.

-No wi-

-Hej Hinata! Obudziłaś się już? Jak się czujesz? Zapytał pełen energii blondyn.

-O..e...ym...Natruo-kun...już dużo lepiej. Uciekała wzrokiem od wpatrującego się w nią chłopaka.

-Naruto! Mógłbyś tak nie krzyczeć?! Lekko poddenerwowana Sakura odepchnęła Naruto i usiadła na łóżku obok Hinaty.


-Co tam kochana? Wyspałaś się? Zapytała z troską w głosie.

-Tak, wszystko jest dobrze. Kiedy mnie wypuszczą?

-Wydaję mi się, że dzisiaj wieczorem. Uśmiechnęła się.

-Hej mała, jak się czujesz? Zapytał niepewnie Kiba, który nagle pojawił się w drzwiach.

,,Mała?'' Pomyślał Sasuke.

-Nieźle nas wczoraj wystraszyłaś. Nie rób już tak lepiej bo kiedyś padnę na zawał a przed tym jeszcze zabije mnie Neji. Zaśmiał się.


-Postaram się Kiba-kun. Zachichotała.

-Dobra, to my ci damy spokój na jakiś czas, a ty wracaj do siebie. Powiedziała Sakura. Delikatnie przytuliła koleżankę i wyszła.

Reszta także pożegnała się z Hinatą i udała się za zielonooką.

-Hej Sasuke-kun! Gdzie teraz idziesz? Może pójdziemy na spacer? Zza drzwi było słychać przesłodzony głosik dziewczyny.

-Ne, Sakura-chan! Chodź ze mną! Pójdziemy na ramen!

-Ani mi się śni!

Hinata zaśmiała się.

Haha, oni są cudowni. Ciekawe kiedy na misję wyruszymy w takim składzie. Było by super! Zarumieniła się chowając głowę w rękach. Po chwilowym bujaniu w obłokach zasnęła.


*****************************************************

Dochodził godzina wieczorna. Ponownie perełkowe oczy zaczęły się otwierać.

-Pora się zbierać. Powiedziała sama do siebie, ziewając i rozciągając się równocześnie. Zaczęła szykować się do opuszczenia szpitala.

-Ale się ciesze, że udało mi się uratować Naruto-kun! Wreszcie widział na co mnie stać! Ha! Pisnęła uradowana. W drodze do domu rozmyślała o Frassis przez to nie zauważyła idącej na przeciwko niej sylwetki.

-Yhym! Wydukała uderzając w kogoś.

-O, Hinata. Powiedział jakby zaskoczony.

-Sasuke-kun? Witaj znowu. Uśmiechnęła się.


-Cz-cześć. Podrapał się po głowie lekko zdezorientowany.

-Gdzie idziesz? Zapytała grzecznie.

-Nigdzie, a ty do domu, co? Na pewno lepiej się czujesz?

-Tak, o niebo lepiej. A teraz muszę już lecieć, Neji i reszta na mnie czekają. Machnęła mu na pożegnanie i pobiegła do domu.

Ta to jest dziwna. Pomyślał z lekkim uśmiechem i ruszył w swoją stronę.


***********************************************************

-Ohayo. Powiedziała niemalże szeptem kiedy weszła do domu.

-Hinata! Wreszcie jesteś. Wszystko w porządku? Zabije tych kretynów! Przez nich prawie zginęłaś. Zdenerwował się Neji.

-Byłem dzisiaj u ciebie, ale spałaś i niestety nie miałem okazji porozmawiać z tą bandą idiotów. Ale obiecuję ci, że ich dorwę. Wycedził przez zęby.


-N-Neji braciszku. To nie ich wina. Opuściła głowę.

-Nieważne! Mieli cię chronić! Są w końcu ninja do cholery?! W ogóle kobiety się chroni...ahh co za ofermy.

-Co tu się dzieje? Nagle znikąd pojawił się Hiashi.

-Witaj ojcze. Ukłoniła się.

-Hinata, dziecko. Dobrze cię widzieć. Jestem z ciebie bardzo dumny, ale musisz być bardziej ostrożna. Nie możemy cię stracić. Po tych szokujących słowach głowa rodziny udała się do salonu.


-Ojcze...szepnęła zaskoczona.

-Idź już spać Hinata, jutro dokończymy. Dziewczyna spojrzała na niego i udała się posłusznie do góry. Położyła się a za ścianą słyszała chrapanie Hanabi. Zaśmiała się a po nie długiej chwili wpadła w objęcia Morfeusza.

wtorek, 23 grudnia 2014

20. ,, Frassis''

Hinata w tej chwili nie była sobą. Wyciągnęła kunai'a i zaczęła nim kręcić na jednym palcu. Stała lekceważąco przed kobietą opierając się ręką o biodro. Jej głos, osobowość, a nawet chakra się zmieniła.
-Dawaj. Powiedziała obojętnie.
-Ty mała suko..Syknęła przez zęby Naori, która rzuciła się na dziewczynę. Była niewyobrażalnie szybka, ale jak się okazało, Hyuga szybsza. Kunoichi zwinnie omijała ruchy wroga. Jakby to była dla niej zabawa. Ani razu nawet nie spojrzała na kobietę. Nagle przy użyciu Jūken na dodatek bez byakugana za pierwszym razem trafiła ją prosto w tenketsu. Ta ,,walka'' o ile to coś tak było można nazwać, wyglądała komicznie. Kobieta, która powaliła kogoś tak silnego jak Sasuke i Naruto poległa podczas walki z Hinatą. Fakt faktem Uchihę jak i blondyna wzięła z zaskoczenia na dodatek byli wyczerpani po innych walkach, ale jednak ona ich dobiła.
-To jeszcze nie koniec! Krzyknęła kobieta po czym ponownie zrobiło się ciemno.
-Kretynka. Powiedziała Hinata i aktywowała byakugana. Zauważyła lecące w jej stronę kunaie. Jedyne co musiała zrobić to, to aby jej nie trafiły lub po prostu je odtrącić. Obie wyjścia się udały.
-Dobra...teraz inaczej się zabawimy...
-Hm? Hinata zarzuciła włosy za ucho. Wzrokiem podążała za kobietą, która zbliżyła się do Sasuke. Na pstryknięcie palcem pojawiła się obok niej trzymając za rękę Naori w której znajdował się kunai. Naori nie czekając ani sekundy dłużej odwróciła się przodem do Hyugi. Jednym ruchem wywróciła dziewczynę powodując, że broń w jej dłoni wbiła się w pierś Hinaty.
-Co się dzieję? Wrzasnął blondyn zbierając się z ziemi.
-Hinata!! Krzyknął Kiba. Białooka leżała na ziemi, z ust pociekła jej stróżka krwi, a oczy rozszerzyły do maksymalnych rozmiarów. Kobieta wstała przy czym podniosła ranną Hinatę i trzymając ją obiema rękoma za bluzę, z całej siły uderzyła nią o mur. Hyuga wydała z siebie jęk.
-Co? Już nie jesteś taka silna? Jedna rana tyle zmienia? Teraz pozostaje mi tylko jedno. Naori sięgnęła po nóż, który wbiła granatowowłosej prosto w serce. Nawet nie pisnęła. Nie poruszyła się. Nic kompletnie. To był koniec.


**************************************************

-Gdzie ja jestem? Otworzyła powoli ciężkie powieki. Usiadła rozglądając się. Wokół niej nie było nic. Tylko biel. Jej delikatny głos rozległ się echem po ,,pomieszczeniu''. Wstając zauważyła, że ma na sobie białą sukienkę.
-Co jest? Zapytała jakby samą siebie. Nie miała także butów. Zrobiła parę kroków.
-Hallo? Zawołała ku jej zaskoczeniu od razu dostała odpowiedź.
-Już się obudziłaś? Usłyszała przepełniony spokojem głos. Wydawał się jej znajomy.
-Gdzie jesteś?
-Tutaj moja droga. Tajemnicza postać stała za plecami Hinaty. Sama nie wiedziała czy się odwrócić czy nie. Nie wiedziała także czego może się spodziewać. Wahała się, ale ciekawość wzięła górę. Kiedy stanęła twarzą w twarz z właścicielem tego bajecznego głosu zamurowało ją.
-Nie rozumiem. Powiedziała wlepiając wzrok w dziewczynę która wyglądała dokładnie tak jak ona.
-Nic dziwnego. Zaśmiała się. Hinatę to zaskoczyło.
-K-kim jesteś? Zapytała.
-Frassis.
-Frassis? Powtórzyła jakby chcąc się upewnić czy aby dobrze usłyszała.
-Tak. Twoim aniołem.
-A...a tak...
-Nie krępuj się. Możesz pytać o co chcesz.
-No więc...czemu wyglądasz tak jak ja?
-Ponieważ zmieniam wygląda na taki sam jaki posiada aktualnie mój nosiciel.
-Nosiciel?
-Tak. Teraz Ty, wcześniej Twoja mama, a wcześniej Mei...
-Rozumiem...a gdzie ja jestem?
-W waszym języku w ,,tunelu'', pojawia się on wtedy kiedy ktoś jest bliski końcowi.
-Umieram?
-Można tak powiedzieć.
-A umrę?
-Właśnie jestem tu po to aby do tego nie dopuścić. Uśmiechnęła się przyjaźnie.
-A..kiedy wrócę?
-Kiedy Ci na to pozwolę. A tak dokładnie to za jakieś 3 minuty.
-Nie spodziewałam się, że taka będziesz...
-Jaka?
-Pogodna...zanim Cię spotkałam to także uważałam, że będziesz zamknięta w sobie tak jak ja...a kiedy Cię zobaczyłam to już w ogóle miałam taką pewność.
-No widzisz...to Ty decydujesz jakim jesteś człowiekiem. Spojrzała wymownie na Hinatę, która powoli zaczęła znikać.
-Co się dzieję?
-Wracasz do siebie. Twój czas jeszcze nie nastał.
-Mogę Cię o coś prosić? Zapytała niepewnie.
-Słucham.
-Widzisz...nie wiem czy wygram tę walkę...pomogłabyś?
-Teraz rozmawiasz ze mną jak Naruto z Kyuubim.
-Skąd wiesz? Zaskoczyło to dziewczynę.
-Kurama mi mówił.
-Co?
-Nic, nic.
-Ale..
-Wracaj już i oczywiście, że Ci pomogę. Od czegoś przecież jestem prawda? Na jej twarzy zawitał szczery uśmiech.
-Hai..arigato. Wyszeptała i zniknęła.


****************************************************


-Hinata obudź się!! Słyszała donośny głos Naruto. Powoli poruszyła powiekami. Mimo, że miała je zamknięte to była w stanie ocenić, że ponownie jest jasno. Otworzyła oczy.
-Jak to? Powiedziała zszokowana Naori. Hinata kopnęła kobietę tak mocno, że odleciała kilkanaście metrów dalej.
-Zakończę to. Po tych słowach zaczęła tworzyć nieznane pieczęcie. Zaczęło mocno wiać, włosy kunoichi uniosły się. W jednej sekundzie wokół niej pojawiło się stado zmutowanych wodnych tygrysów. Miały około 20 metrów. Były ogromne. Na rozkaz Hinaty jeden za drugim zaczęły rzucać się na Naori. Pomimo, że były z wody, miażdżyły ją jakby były z metalu. Już po czwartym ataku kota kobieta się nie ruszała.

 Naokoło niej znajdowała się tylko duża kałuża krwi. Hyuga upadła ze zmęczenia. Ten atak wymagał sporej ilości chakry. Sakura, która już jakiś czas temu odzyskała przytomność jakimś cudem doszła do Hinaty i zaczęła ją leczyć. Oczywiście Haruno wcześniej uleczyła także siebie.
-Trzymaj się! Powiedział Kiba trzymając przyjaciółkę za rękę.
-Wiem co to był za atak. Powiedziała dalej w to nie wierząc.-Jest to nie tylko najpotężniejsza technika w klanie Hyuga, ale także jedna z najsilniejszych na świecie. Mieści się w czołówce najniebezpieczniejszych jutsu na świecie. Hinata i tak nie użyła jej w pełni mocy, gdyby to zrobiła mogłaby unicestwić pół świata ninja. Uwierzcie mi. W końcu Frassis to anioł zniszczenia, dzięki jego mocy zapanuje wieczny spokój na świecie. Powiedziała na jednym wdechu Sakura.
-Jej...Wyszeptała.
-Co jej? Powtórzył Naruto.
-Dzięki jej mocy..Powtórzyła. -Frassis...t-to ona. Wszyscy zgromadzeni spoglądali na siebie.
-Porozmawiamy o tym później. Postanowili.

,,:(''

przepraszam Was najbardziej na świecie :c
wiem, że czekacie i czekacie, ale nie potrafię nic wymyślić, ostatnio nawet zapomniałam o tych blogach dlatego nic nie pisałam :o ciężko jest kontynuować...znaczy mam już w głowie zaplanowane i wg, ale żeby to przenieść tutaj jest ciężkie xD jeszcze żeby Wam się spodobało bo wiem, że dużo wymagacie 8) dobra, spoko, jutro wigilia, spokój, dużo czasu, może ogarnę jakoś czas i wrzucę coś dobrze? :*

środa, 23 lipca 2014

19. ,, Będzie ciekawie.''

Nie za długie, ale no...będą lepsze, obiecuję ;) pozdrawiam<3






-Co jest? Sasuke zaczął się rozglądać.
-Jest ciemno jak w dupie! Nic nie widzę! Wrzasnął rozwścieczony Kiba.
-Uspokójcie się! Zawołał Shikamaru. -Bądźcie ostrożni, wytężcie zmysł słuchu i zamknijcie się. Ninja zrobili to co kazał Nara. Nic nie słyszeli, jakby otaczała ich totalna pustka. Wszyscy byli już bardzo zdenerwowani, mieli mało siły na dodatek ich kobiety leżały nieprzytomne albo w pół martwe. Przez to nie mogli się na maksa skupić. W tej okropnej ciszy i ciemności nagle zaczęło się coś dziać..
-Hmm? Naruto spojrzał na swój brzuch. A następnie wzrokiem jechał wzdłuż ręki, która trzymała wbity w niego nóż. Dotarł do twarzy kobiety.
-Naruto coś się stało? Zapytała Ino.
W odpowiedzi otrzymała tylko dźwięk, który oznaczał, że chłopak się wywrócił.
-Naruto! Krzyknęła.
-Teraz Ty. Powiedziała Naori-sama. I tak samo jak Naruto po chwili wylądowała na ziemi.
-Kurwa. Syknął Uchiha przybliżając do siebie białooką.
-Sasuke-kun? Rozwarł oczy. Usłyszał ten delikatny i pełen spokoju głos.
-Tak? Szepnął i spojrzał na nią.
-Dziękuję.
-Za co?
-Za to, że tu przybyliście.
-Naruto strasznie nalegał. Uśmiechnął się.
-Dalej jesteś okropny. Odwróciła głowę.
-Przyzwyczaisz się. Teraz to błogi uśmiech zawitał na jej twarzy.
-Sasuke..puść mnie. Zażądała.
-Co? Ale-.
-Zaufaj mi. Spojrzała na niego, a on widział jedynie te białe, ogromne oczy wpatrzone w niego. Po chwili uścisk obluzował się.
-Arigato..Wstała chwiejąc się lekko. Nagle powiedziała:
-Proszę, weź mnie, a ich zostaw w spokoju. Odwróciła głowę, a wzrok skierowała na Uzumakiego, który resztką sił patrzył się na nią z niedowierzaniem. Tak samo Ino czy Sakura.
-Oszalałaś?! Zawołał Kiba.
-Kiba-kun...jeszcze się zobaczymy. Uśmiechnęła się.
-Hę..? Wpatrywał się w nią.
Przed dziewczyną pojawiła się Naori-sama.
-Dobra decyzja. Ale za nim Cię zabiorę to może przy wszystkich powiem dlaczego to robię, żeby nie żyli w w przekonaniu, że przegrali ze mną z tak błahego powodu jak ,,kaprys''. Poza tym na ich miejscu byłabym ciekawa. Uśmiechnęła się chytrze. -A więc..
-Pochodzę z klanu Hyuga.
-Co? Wszystkich zatkało.
-Jestem, Naori-Hyuga, żyłam kiedyś w wiosce liścia, miałam mamę, tatę i brata. Miałam wspaniałą rodzinę, bardzo ich kochałam. Byliśmy szczęśliwi. Kiedy przyszłaś na świat miałam 20 lat. W całej wiosce było głośno kiedy się urodziłaś. Wszyscy o tym rozmawiali. Twoja mama była moją najlepszą przyjaciółkom. Była także ciężko chora i miała umrzeć parę lat po Twoich narodzinach. Nie wiem czy wiesz, ale miała w sobie anioła imieniem Frassis. Wpadła na pomysł, że skoro i tak umrze za niedługo to chce Ci go dać. Ale do tego nie była potrzebna tylko ona, ale także parę innych osób. Nikt nie chciał się zgodzić bo to równało się z utratą byakugana....więc Twój ojciec wybrał przypadkowe osoby, oczywiście ten kto był silnym ninją nie musiał się o to martwić, a to, że moje umiejętności były przeciętne to trafiło na mnie...i na mojego brata. On zmarł w trakcie przenoszenia, a ja przeżyłam. Parę innych ludzi też nie dało rady i...zasnęło. Moi przyjaciele. Ja i jeszcze jedna kobieta przeżyłyśmy na 10. Nigdy Twojemu ojcu nie wybaczyłam. Z Twoją matką dalej się przyjaźniłam, wiem, że to nie była jej wina. Ledwo sama uszła z życiem. Ale Twój ojciec..po tym wszystkim, wygnał mnie z wioski! Powiedział, że już nie jestem jedną z nich...moi rodzice chcieli walczyć, ale zabił ich. Nienawidzę go. Gdyby Kaede mnie nie powstrzymała to zabiłabym go. Gdy miałaś 3 lata Kaede umarła. Cała wioska opłakiwała jej śmierć. Ta wieść tak jak i Twoje narodziny, obeszła cały świat. Hiashi został samotnym ojcem z dwoma córkami. Po paru latach kiedy dojrzałaś, postanowiłam Cię porwać i wyciągnąć z Ciebie Frassis.
-P-po co ci ona? Zapytała Hinata.
-Po co? Jak widać nic Ci o niej nie wiadomo. Tatuś nic nie wytłumaczył? Pewnie dopiero kiedy to opowiadałam dowiedziałaś się, że jest w Tobie zapieczętowana. Biedne dziecko..
-Odpowiesz?! Naruto powoli się denerwował..
-Jeszcze jedno słowo, a cię zabije. Spojrzała na niego mrożącym krew w żyłach wzrokiem. -Z tym aniołem jesteś niewyobrażalnie silna. Twoja moc równa się z dziewięcioogoniastym.
-Co..? Szepnęli przyjaciele.

-O ile wiecie istnieje coś takiego jak jinchuriki. Są to demony, których siła zależy od ilości ogonów i nienawiści. Najsilniejszy jest dziewięcioogoniasty, Kurama, który jest zapieczętowany w Naruto. A anioły są czymś podobnym, od junchuriki różni je jedynie to, że jest ich jedynie 4 na całym świecie, a ich siła polega na dobroci swojego pana. To jest ciężkie do zrozumienia, ale np. W Hinacie jest Frassis, najpotężniejszy z całej czwórki aniołów, jego moc jest równoznaczna z tym jakim człowiekiem jest Hinata, a każdy z was wie, że panna Hyuga jest niesamowicie dobrym, uczciwym, lojalnym, wiernym człowiekiem, można by tak wymieniać. Inni właściciele Sadaharu, Miiko i Nority mogą być tacy sami jak Hinata, tyle, że w Hinacie jest to coś, ta wrodzona miłość do wszystkiego i wszystkich, ona tego nie nabyła jak pozostała trójka, urodziła się z tym. A teraz kiedy już wszystko wyjaśniłam mogę Cię zabić.
-Spróbuj ją tknąć. Nagle przed granatowowłosą pojawił się Uchiha z mieczem.
-Hmm, Twój chłoptaś raczej Cię nie uratuje. Uśmiechnęła się.
-CHŁOPTAŚ?! Krzyknęli równocześnie. Uchiha, nagle poczuł przeszywający ból w klatce piersiowej

 Klęknął z bólu łapiąc się za ranę.
-Sasuke-kun!
-To nie wszystko. Ponownie wbiła mu nóż w to samo miejsce, a potem z trzy razy w brzuch. Hinata nie mogła już słuchać jego krzyków.
-Zostaw go! Wydarła się. Pierwszy raz w życiu.
-Myślałam, że nie potrafisz krzyczeć. Hinata miała spuszczoną głowę, oczy za grzywką, których nie było widać. Potajemnie spojrzała na Sasuke, który się nie ruszał. Rozglądnęła się także za innymi. Zauważyła, nieprzytomną Sakure, Ino i ledwo zipiącego Naruto. Nie potrafiącego się podnieść Kibe i wykończonego Shikamaru. Wtedy w niej coś pękło. Ta dobra, wcześniej wymieniona Hinatka zniknęła. Podniosła głowę i pustym wzrokiem patrzyła na Naori. W głowie miała jedynie to, żeby ją zamordować.
-O, teraz będzie ciekawie. Szepnęła kobieta.


Obserwatorzy