sobota, 28 listopada 2015

24 ,,Warunek''


Heeeeeeeeeeeeeeeeeej :) miłego czytania! 






-Zawsze trenowałam z całych sił. Chciałam, żeby ojciec był ze mnie dumny. Mam nadzieję, że był. Wierzę, że robił wszystko dla mojego dobra. Chciał także, żeby mama była ze mnie dumna. Nieśmiały uśmiech pojawił się na jej twarzy. -Ciężko trenowałam, naprawdę...czasem nie dawałam rady. Bywało tak, że chciałam się poddać, ale nie mogłam...chciałam być silniejsza, silniejsza...robiłam to aby zauważył mnie...Naruto-kun.

-Hę? Spojrzał na nią zaskoczony. -Dla mnie? H-Hinata...Patrzył na nią. Oczy miał powiększone do maksymalnych rozmiarów.


-Chciałam być dla ciebie silniejsza, chciałam, żebyś mnie zauważył Naruto-kun. Ale na tą chwilę sama nie wiem czego chcę...

-Bądź silna Hinata! Nie poddawaj się! Krzyczała przez łzy Haruno. Robiła co w jej mocy aby zagoić rany kunoichi.

-Byłam dumna z siebie. Kontynuowała. -Robiłam to co chciał ojciec i w głębi serca wierzyłam, że będą efekty, że może nawet osiągnę sukces. Zakrztusiła się.

-Spokojnie Hinata. Powiedział Uchiha podpierając jej głowę. Patrzył jej w oczy z których powoli ubywało życie. Powoli stawały się jakby były za mgłą.

-Sasuke...Szepnęła. Dźwięki są tak daleko...! Moja krew jest wszędzie, staram się być twarda i trzymać się żeby nie płakać...Dlaczego? Dlaczego tak to ma się skończyć...? Przecież codziennie dawałam z siebie wszystko...robiłam wszystko co mogłam aby być silniejszą...ale dlaczego mimo to ja mam umrzeć?...dlaczego to życie jest takie niesprawiedliwe Sasuke?...dlaczego? Mój ból jest straszny w tej chwili, tak jakby ktoś wbił we mnie setki strzał...Sasuke, powiedz mojej małej siostrzyczce żeby się nie bała. Tacie żeby był twardy...Sasuke boję się...są to moje ostatnie chwile i czuję się naprawdę sama...chciałabym wam tyle powiedzieć, bardzo was kocham. Sasuke-kun...przyrzekam być Twoim aniołem stróżem...takim jakim Ty byłeś dla mnie przez moment.
Do widzenia wam.

-HINATA! HINATA! Krzyczał Sasuke potrząsając dziewczyną. Sakura zaniemówiła.


-Co ty kurwa robisz?! LECZ JĄ! Wrzeszczał Uchiha. Dziewczyna siedziała, głowę miała spuszczoną. Łzy spływały po jej policzkach. Sasuke nie mógł na to patrzeć. Widział, że Sakura jest bezradna, że nie może nic zrobić, że to bez sensu...

Spojrzał na blondyna. Klękał. Był wpatrzony w Hinate jak w obrazek. Także płakał. Wyglądał jakby jego dusza zniknęła. Jakby zostało samo ciało. Nic nie mówił...


-H-hej...Uchiha szepnął w stronę białookiej. Potrząsnął ją lekko za barki. Zero reakcji. Wpatrywał się w nią z niedowierzaniem. Przypomniał sobie jej słowa...zmienię Cię Sasuke-kun, tak jak Ty zmieniłeś mnie. Jego oczy rozszerzyły się do granic możliwości.

-Nie...nie...TO NIE MOŻLIWE!!! SŁYSZYSZ?! Wstawaj do cholery! Tak się to nie może skończyć!! Krzyczał w jej stronę. Miałaś mnie zmienić pamiętasz?!



******************************************


-Sasuke-kun? Odwróciła się w stronę z której słyszała głosy. -Co-co jest znowu grane...? Czuła jak łzy zbierają się w kącikach jej oczu. -T-to niemożliwe...Przyłożyła dłonie do ust...klękła z bezradności. -J-ja nie chcę...nie chcę jeszcze umierać...szlochała.

-Znowu się widzimy. Hinata powoli podniosła głowę. Spojrzała na rozpromienioną twarz samej siebie.

-Frassis?

-Oczywiście. Uśmiechnęła się ciepło. ;)


-Powiedz mi...dlaczego ja jestem taka słaba? Hinata spojrzała na nią. Miała oczy spuchnięte od płaczu.

-Nie jesteś kochana. Westchnęła.

-To dlaczego umarłam?! Dlaczego znowu przegrałam?! Wykrzyczała w jej stronę Hyuga. -Mimo, że tak się starałam...codziennie...życie jest takie niesprawiedliwe...Upadła z braku sił.

Frassis przyglądała się jej smutnymi oczami.

-A-aa...najgorsze jest to...że-że słyszę jego głos...jak mnie woła...błaga...a ja nie mogę nic zrobić...Płakała głośno. -Znowu ich zawiodłam...chciałam być silna...nie płakać przy nich...zresztą i tak nie miałam siły...


-Rozumiem. Chciałaś być silna do końca. Szepnęła Frassis.

-Yhm...Przytaknęła Hyuga.

Anioł wpatrywał się w nią. Po chwili zapytała:

-Chcesz wrócić prawda? Hinata spojrzała na nią zaskoczona.

-T-tak...a potrafisz to zrobić? Zapytała z nadzieją w głosie.

-Tak...ale to jest ryzykowne i jest pewien haczyk...


************************************************


-Oddycha...ODDYCHA! Krzyknęła Sakura.


-Co?! Krzyknęli równocześnie chłopcy. Sasuke podniósł głowę. Był oparty o niedalekie drzewo. Przed chwilą czuł uścisk w gardle. Jakby miał tam wielką kluchę. Nie mógł płakać. Łzy ugrzęzły mu w oczach. Czuł ogromny ból. Jak sprzed parunastu lat.

Naruto w mgnieniu oka pojawił się obok leżącej na ziemi Hinaty. Nie otwierała oczu, ale widać było, że jest przytomna. Jej klatka delikatnie podnosiła się. Oddychała. Płytko i wolno. Jakby odpoczywała.

-A-ale dlaczego...? Sakura nie kryła zdziwienia. Perełkowe oczy delikatnie otworzyły się.

-Hinata! Słyszysz mnie? Naruto pomachał jej ręką przed twarzą. Zarumieniła się delikatnie. -Wróciła. Skomentował to blondyn uśmiechając się czuło. Poczuł ulgę widząc jej wielkie, migoczące oczy.


Uchiha przyglądał się temu. Nie wiedział co powiedzieć. Jeszcze przed chwilą myślał, że zwariuje, a teraz? Ona leżała. Rumieniła się jak zawsze. Wpatrywała się w nich zaskoczona. Znowu z nimi była.

-Hinata nie wstawaj. Misja dobiegła końca. Wracamy do wioski. Naruto Cię poniesie. Mówiła stanowczo Sakura. Hinata nie próbowała protestować. Była strasznie zmęczona.

-Ale najpierw powiedz nam...jak? Jak udało ci się wrócić? Zapytał zaskoczony Uzumaki.

-J-ja...Usłyszeli cichy, zachrypnięty głos. Był inny niż normalnie. To samo oczy. Patrzyły na nich jakoś tak obojętnie. Były puste.

-Spotkałam Frassis...Spuściła wzrok.

-Frassis? Tego anioła, tak? Zapytała się Haruno. Hyuga przytaknęła.

-I-i co się stało?

-J-ja...


**************************************

Oczy wszystkich rozszerzyły się. Nie wiedzieli co powiedzieć. Wpatrywali się w Hinatę. Ona jednak wzrok miała cały czas spuszczony.

-Będzie dobrze. Pogłaskał ją po głowie blondyn. -A teraz w drogę. Rzucił i najdelikatniej jak mógł podniósł dziewczynę. Krwotok ustał. Pozostały tylko blizny. Frassis ją uzdrowiła.

Uchiha biegł blisko blondyna. Co jakiś czas kierował wzrok na kunoichi. Co się ze mną dzieję? Co we mnie wstąpiło...? Dlaczego tak cholernie się bałem...i ucieszyłem kiedy się obudziła...? Sasuke, co z tobą, co chłopie? 



Za chłopakami znajdowała się Sakura. Patrzyła na nich. W końcu jej wzrok stanął na brunecie. -Kim ty jesteś? Dlaczego tak na mnie krzyczałeś? Co cię łączy z Hinatą...? Nie mogę uwierzyć w to, że...że tak się o nią martwiłeś...Pociągnęła nosem. -O mnie nigdy się tak nie troszczyłeś...Mówiła sama do siebie. Aż głos jej drgał. Zacisnęła pięści.

Po jakimś czasie znaleźli się w wiosce.


**************************************


Parę godzin wcześniej...


-S-Sasuke-kun...gdzie masz zwoje? Spojrzała na niego przekręcając delikatnie głowę.

-Hm? Zostawiłem je w plecaku. Szlak...Zmarszczył brwi. -Chodź! Szarpnął Hinatę za rękę. Wyczuli wrogów. Byli otoczeni.

-Byakugan! Krzyknęła. -Ym...

-Co jest Hinata? Zawołał w jej stronę.

-Jesteśmy otoczeni...jest ich 6, nie...7.


-Cholera. Idź do Sakury, powiedz jej, że ma wziąć zwoje i uciekać. Ma je zanieść Gaarze.

-Hai. Po paru sekundach Hinata była w namiocie. -S-Sakura-chan!

-Hmm? Mruknęła ledwo przytomna.

-Weź plecak Sasuke-kun. W nim są zwoje. Kazał ci je zabrać do Gaary. Szeptała.

-Co? Otworzyła szeroko oczy podnosząc się przy okazji.

-Zostaliśmy otoczeni. Masz je zanieść. To rozkaz. Ton głosu Hyugi był stanowczy. W dodatku to ona była kapitanem. Sakura nie miała wyjścia.

-Niech będzie...Najszybciej jak mogła wybiegła z namiotu i zgrabnie biorąc plecak Uchihy udała się w stronę wioski piasku.

-Łapać ją! Krzyknął jeden z wrogich ninja.

-Ani mi się śni! Naruto stanął mu na drodze. -RASENGAN!


-Uważajcie na siebie! Zawołała w ich stronę różowowłosa. -Cholera...muszę szybko wrócić.

-Chidori! Wrogowie padali jeden po drugim. Ogólnie to szło im gładko. Ninja nie byli mistrzami w tym co robili, ale techniki mieli niezłe. Zwłaszcza jeden. Najwyższy z nich. Miał wysoki głos. Tlenione włosy, jedną połowę twarzy całą poparzoną. Wyglądał dość groźnie. Został jako jeden z ostatni do pokonania. Nie marnując czasu wyrzucił na nich dość sporą liczbę kunai. Hinata, która toczyła jeszcze walkę. W trakcie wykonywania jutsu nie zauważyła nadlatujących kunai.

-Hinata! Krzyknął blondyn.

W ostatniej chwili zdążyła się obronić. Niestety...jeden z nich delikatnie przeciął Hyudze policzek jak i wbił się jej w nogę, bark a także brzuch...
Po tym jeden cios Naruto powalił ninję.

-Hmm? Uchiha spojrzał na białooką. Cienka strużka krwi spływała jej po twarzy. Dostrzegł także inne rany. -N-nic Ci nie jest...? Głupie pytanie Sasuke xd

-Hę? A-a to? To nic takiego. Uśmiechnęła się. Po czym osunęła się w ramiona chłopaka.


-H-Hinata!

-Co się stało? Podbiegł zaskoczony blondyn.

-Zatruła się. HAHA. Powiedział mężczyzna leżący na ziemi.

-Coś ty powiedział?! Wylecz ją!

-Niestety... Uśmiechnął się. Nie ma na to lekarstwa. Plunął krwią. Hinate w tym czasie oblał zimny pot. Zaczęła głośno i nie rytmicznie oddychać i wyskoczył jej pokaźny rumieniec. Czuła się źle, bardzo źle. Trzymaj się Hinata...zaraz wróci Sakura-chan...Po dwóch godzinach Hinata leżała na kolanach Uchihy. Resztkami sił walczyła o życie.

-Co się stało?! Nagle usłyszeli głos zielonookiej.


-Sakura! Blondyn wstał. -Szybko, wylecz ją! Mówił drżącym głosem. Sakura zdziwiona jego reakcją zaczęła robić to o co prosił.

-Więc jak to się stało? Po krótkim streszczeniu chłopców, wszystko już wiedziała. -Nie wierzę...

-Co jest?! Powiedzieli równocześnie.

-Nie uleczę jej! Nie dam rady! Trzeba ją szybko zabrać do Tsunade-sama! Nagle usłyszeli...

-Zawsze trenowałam...(...)

7 komentarzy:

  1. Myślałam już że zabijesz mi Hinate! X.X Troszkę długą miała tą mowę przed śmiertelną XD
    Weny~~

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć i czołem, długo nie pisałaś. Rozdział ciekawy, ale jak dla mnie za krótki. Ciekawość mnie zżera co to za warunek, ale nie po co pisać to dla ciekawskich czytelników, czekam na kolejny i pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam wszystkie rozdziały i z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy losów mojej ulubionej pary :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A gdzie następna notka co ???? Czekam i czekam ciągle czekam a tu nadal pustka. Mam nadzieje, że nas nie opuściłaś.

    OdpowiedzUsuń
  5. Masz wrócić! Obiecałaś a obietnic się nie łamie. Wierzę, że wrócisz choć tyle tu nic nie dodałeś. Daj przynajmniej jakąś krótką informację.

    OdpowiedzUsuń
  6. JAK TO NIE MA DALEJ HALO
    PROSZĘ WRÓĆ JA MUSZĘ WIEDZIEĆ CO DALEJ BŁAGAM D:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I czytam sb to od paru dni i chociaż jestem zagorzałą fanką naruhina to cholernie mi się podoba ten blog i jak go tak czytałam od paru dni i teraz nie ma dalszej części to nwm co mam zrobić ze swoim życiem ratunku ;_;

      Usuń

Obserwatorzy